Tani druk

Mój dziadek zegarmistrz

Co najbardziej kochałem czynić z mym moim dziadziusiem Franciszkiem? Jeździć na ryby, zbierać grzyby, do lasu. Dziadek mimo swego dojrzałego wieku zawsze dojrzał najmniejszego prawdziwka! Nauczył mnie wytrwałości w trakcie połowów, chociaż w największym stopniu uwielbiałem reperować razem z nim zegarki.

zegarek

Autor: life.in.colour
Źródło: http://www.flickr.com
Dziadek był fachowcem w niknącym obecnie zawodzie zegarmistrza. Odkąd pamiętam więc miałem do czynienia z przeróżnego typu zegarami: zaczynając od zegarków na rękę, damskich i męskich, mechanicznych i kwarcowych, aż po zegary stojące, wiszące, starych, nowszych i współczesnych, kukułki i bijące. Dom wiecznie wypełniały odgłosy tykających oraz cykających małych, większych i średnich zegarów (niezwykłe zegary ścienne).

Mam w pamięci obraz dziadzia chylącego się nad jasno oświetlonym stołem był widokiem częstym.

Kliknij ten odsyłacz i zobacz w treści (https://www.kielce24.com.pl/artykuly-przemyslowe/ksiazki-prasa-artykuly-biurowe-bagaz/ksiazki-prasa/ksiazeczki-dla-dzieci) zamieszczony tam artykuł. Są tam dodatkowe informacje. One również analizują taką tematykę.

Z jego kieszonki wystawał stary zegarek – cebula, którą otrzymał. Co istotne, dziadzio pozwalał mi na rozkręcanie beznadziejnie zepsutych, starych zegarów (pod jego nadzorem oczywiście), i w tym sposobem przyuczyłem się tego nieczęstego współcześnie zawodu. Fakt że posiadam jeszcze jeden zawód który na co dzień realizuję, (z naprawy zegarków niełatwo dzisiaj wykarmić familię), jednak mam wysoki sentyment do tegoż poczciwego zawodu. W moim mieszkaniu w podobny sposób jak w domu dziadka tykają zegary, piękne antyczne zegary stojące, piękne zegary retro, kukułki i setki różnych czasomierzy, zegarków i zegareczków.

Tykają i mierzą szczęśliwe godziny. A mój najmłodszy synek razem ze mną dokręca śrubki i śrubeczki, wpycha sprężyny, i sprawia mu to niesamowitą przyjemność! A stary srebrny zegarek – cebula mojego pradziada leży schowany głęboko w komodzie, i czeka na osiemnaste urodziny mojego syna, z całą pewnością przyszłego mistrza od naprawy zegarków. Karolek najbardziej kocha tykanie zegarów stojących, których dwa egzemplarze stoją w naszym mieszkaniu. Niekiedy zatrzymuje się pod jednym z nich, i po prostu oczu nie może oderwać od wahadła, spoziera jak zahipnotyzowany. Być może ma to we krwi, tą miłość do zegarów? A możliwe że czuje się bezpiecznie słysząc znajome odgłosy z najwcześniejszego dzieciństwa? Tego nie odgadniemy. I z uwielbieniem w oczętach spoziera na zegar – cebulkę swojego pra-pra dziadka (zobacz).